Na seminarium w Dusznikach-Zdroju (1998) prowadzonym
przez profesora Ryszarda Studenskiego z udziałem pracowników służb
bhp, podczas omawiania metod szacowania ryzyka, kol. Jerzy Kołodziejski
ze Szczecina powiedział:
"Panie profesorze, dla nas do przyjęcia jest
tylko
ryzyko porażeń równe zeru!"
W spółkach dystrybucyjnych (dawniej zakładach energetycznych)
najpoważniejszym w skutkach zagrożeniem zawodowym jest porażenie
prądem elektrycznym. Cytowane wyżej fragmenty materiałów V Konferencji
naukowo - technicznej "Bezpieczeństwo pracy w energetyce", czerwiec
1998r., Bielsko-Biała oraz tytuł niniejszego referatu - zapożyczony
z wypowiedzi Kierownika Służby BHP i Ppoż. z ZE Szczecin - są nie
tylko pragnieniem, ale i wyzwaniem dla energetyków do podejmowania
dalszych, oby jak najskuteczniejszych działań. Z wieloletnich szczegółowych
analiz wypadków elektrycznych wynika, że ryzyko porażenia prądem
elektrycznym jest na tyle poważne, iż bezwzględnie należy szukać
metod i środków skutecznie je ograniczających, a nawet eliminujących
z życia załóg.
W przypadku prac wykonywanych przy urządzeniach
elektroenergetycznych, obok znanych warunków pracy i wynikających
z nich sytuacji zagrożenia, często pojawiają się nowe, trudne do
przewidzenia wypadkogenne okoliczności, które wynikają z:
Ryzyko porażenia prądem elektrycznym bywa spotęgowane przez:
masowość robót przy urządzeniach elektroenergetycznych, znaczne
zróżnicowanie stanowisk
i warunków pracy, niezbędny - jak częstokroć się uważa - pośpiech
w przywracaniu odbiorcom zasilania, ale głównie przez niedocenianie
zagrożeń.
Jak w tej dość złożonej sytuacji zapobiegać wypadkom elektrycznym,
jest przedmiotem codziennej troski energetyków.
Nowe, bezpieczniejsze urządzenia i technologie ograniczające
dostęp lub nawet całkowicie izolujące pracownika od zagrożenia, efektywniejsze
metody szkolenia, lepsze narzędzia pracy i sprzęt ochronny znacznie ograniczają
ryzyko wystąpienia wypadku elektrycznego. Działania podejmowane w ramach
wdrażania i doskonalenia systemu zarządzania bezpieczeństwem pracy, poprzez
bezpośrednie zaangażowanie wszystkich pracowników, mają wyraźny wpływ na
wzrost uświadomienia pracownikom rzeczywistych i potencjalnych zagrożeń
występujących w miejscu pracy.
Warto przy tej okazji wykorzystać trafną wypowiedź B.Andrews'a
(UNIPEDE, VI.97,Londyn):
Do pełnego sukcesu - "zero" porażeń - wciąż jednak daleko. Autorzy referatu,
korzystając z własnego i wspólnego dorobku, wskazują dalsze, częściowo
już sprawdzone możliwości skutecznego obniżania ryzyka wystąpienia
wypadku. Droga
wiedzie przez poznanie istoty zagrożenia i przyczyn jego uaktywniania.
A zatem konieczne jest szczegółowe operowanie faktami, bo te najwierniej
obrazują sytuacje zagrożenia i najłatwiej trafiają do przekonania.
W referacie nie
opisano zagrożeń związanych z niemostkowaniem konstrukcji stalowych
pod izolatory ze zbrojeniem słupów żelbetowych w liniach napowietrznych
SN
oraz brakiem
takiej możliwości w słupach wirowanych typu EPV i E.
Wypadki elektryczne
Z porównania danych zawartych w niżej przedstawionych tablicach 1 i 2
widać
że od 2000 roku spółki dystrybucyjne nie przesyłają sobie wzajemnie
(jak to było w dobrym zwyczaju wcześniej) informacji zawierających
opisy okoliczności i przyczyn wypadków elektrycznych, natomiast
w latach 1990 - 99 docierały informacje tylko o najcięższych
wypadkach i to nie wszystkich.
Tablica 1. Wypadki elektryczne w Spółkach Dystrybucyjnych
w latach 1990 - 2002, na podstawie opracowań Instytutu Energetyki
Zakładu Bezpieczeństwa Pracy
w Gliwicach
| Wypadki |
'90 |
'91 |
'92 |
'93 |
'94 |
'95 |
'96 |
'97 |
'98 |
'991) |
2000 |
'01 |
'02 |
1990-2002 |
| łącznie |
49 |
46 |
38 |
37 |
39 |
39 |
31 |
25 |
22 |
26 |
15 |
21 |
19 |
407 |
| śmiertelne |
11 |
10 |
6 |
3 |
8 |
8 |
8 |
1 |
6 |
3 |
1 |
1 |
1 |
67 |
| ciężkie |
4 |
11 |
5 |
1 |
11 |
6 |
3 |
2 |
3 |
7 |
3 |
10 |
4 |
70 |
1) - informacje o wypadkach
najcięższych pochodzą z nadesłanych opisów wypadków oraz indywidualnych
rozmów prowadzonych drogą telefoniczną (brak analizy za 1999 rok)
|
Tablica 2. Miejsca występowania i liczba wypadków
elektrycznych w spółkach dystrybucyjnych w latach 1990 - 99 na
podstawie opisów wypadków rozsyłanych
przez spółki dystrybucyjne.
| Wypadki |
'90
|
'91
|
'92
|
'93
|
'94
|
'95
|
'96
|
'97
|
'98
|
'99
|
1990-2002 |
Linie napowietrzne
NN i WN
|
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
1 |
0 |
0 |
1 |
| GPZ |
5 |
3 |
3 |
0 |
2 |
3 |
2 |
0 |
1 |
2 |
21 |
| Stacje SN/nn: |
wnętrzowe
|
2 |
1 |
0 |
2 |
1 |
1 |
2 |
2 |
1 |
1 |
13 |
słupowe |
0 |
2 |
1 |
2 |
1 |
1 |
1 |
0 |
2 |
3 |
13 |
| Linie SN: |
| napowietrzne |
5 |
5 |
4 |
3 |
4 |
5 |
5 |
3 |
1 |
2 |
37 |
| kablowe |
0 |
0 |
0 |
1 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
1 |
| Linie nn:
|
| napowietrzne |
0 |
2 |
1 |
0 |
0 |
2 |
1 |
0 |
0 |
2 |
8 |
| kablowe |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
0 |
1 |
0 |
0 |
0 |
1 |
Suma wypadków
w latach
|
12 |
13 |
9 |
8 |
8 |
12 |
12 |
6 |
5 |
10 |
95 |
Liczby w poszczególnych rubrykach wskazują, gdzie najczęściej dochodzi
do wypadków. Są również miernikiem niedoceniania lub nieznajomości zagrożeń.
Przestrzeganie obowiązujących przepisów i zasad bezpiecznej pracy zdecydowanie
zmniejszyłoby zarówno ilość jak i skutki ewentualnych wypadków.
Poniżej przedstawiamy najczęściej występujące w latach 1990- 99 miejsca
wypadków w poszczególnych grupach urządzeń:
- Linie napowietrzne SN (37): odłączniki (16); izolatory, wiązałki i mostki (14);
przewody (7)
- GPZ (21): rozdzielnia SN (11), potrzeby własne (5), rozdzielnia
110kV (5)
- Stacje transformatorowe SN/nn wnętrzowe (13): szyny SN (9), wymiana
bezpieczników nn (4)
- Stacje transformatorowe SN/nn słupowe (13): przewody SN (4), wymiana
bezpieczników SN (8), wymiana bezpieczników nn (1)
- Linie napowietrzne nn (8): przewody nn (8)
- Linie napowietrzne 110kV (1): wygałęzianie (1)
- Linie kablowe SN (1): łuk elektryczny z kabla uszkodzonego koparką
(1)
- Linie kablowe nn (1): łuk na podstawach bezpiecznikowych przy podłączaniu
przewodów do badania kabla po naprawie.
Wypadki, które uczą, że nie ma porażeń bezpiecznych
Z dostępnych materiałów wybrano kilka takich wypadków.
1963 rok - Uszkodzony jeden z pary kabli 3kV
o długości około 1km. W celu dokładniejszej lokalizacji miejsca
uszkodzenia rozbierana
jest żeliwna mufa - jak okazało się wskutek błędu w dokumentacji
- na czynnym kablu. Żyły były idealnie zaizolowane (R>2,5MΩ).
Elektromonter (lat 23) usuwa resztki masy kablowej, podnosi się z wykopu
i mówi:
"kopnęło mnie",
po czym traci przytomność. Sztuczne oddychanie metodą Silvestra
(przez 4 min.); karetka pogotowia i szpital w odległości 600m od
miejsca zdarzenia;
lekarz stwierdza brak tętna - otwarcie klatki piersiowej (widoczne
migotanie komór serca) - po 12 min. od chwili porażenia bezpośredni
masaż serca
i sztuczne oddychanie, przywrócenie akcji serca i oddechu, ale
nadal brak przytomności i bardzo wysoka temperatura; po 5 dniach
zgon.
Przez dwa tygodnie bez skutku poszukiwano źródła napięcia
rażenia. Na rękach i innych częściach ciała brak było jakichkolwiek
śladów działania prądu. Można domniemywać, że był to krótkotrwały
(pojemnościowy?) impuls
prądowy w czasie rozchylania żył kabla. Porażenie
lekkie - skutek tragiczny. Dodać należy, że w 1965 roku wprowadzono
nowe, skuteczniejsze metody udzielania pomocy przedlekarskiej.
1966 rok - W stacji transformatorowej
15/0,4kV wyłączono linię napowietrzną 0,4kV (niskie słupy drewniane,
przewody 16mm2 Cu), uziemienie założono jedynie
na pierwszym słupie (zgodnie z wymaganiami Przepisów Eksploatacji Elektrowni
i Sieci). Zadaniem czteroosobowej brygady było przełożenie przewodów kilku
wyznaczonych przyłączy w celu uzyskania równomiernego obciążenia
na poszczególnych fazach.
W odległości kilku przęseł od stacji elektromonter (lat 19) wszedł na słup,
na dole asystował mu kolega (brygadzista z kolejnym pracownikiem
byli przy następnym
stanowisku). Asystujący elektromonter spogląda do góry i widzi dziewiętnastolatka
zwisającego na pasie. Alarm i poszukiwanie drabiny (jak zdjąć?! - linka lepsza!);
po 10 min.(!) na dole: sztuczne oddychanie i masaż serca; po kilkunastu
minutach przybyły lekarz stwierdza zgon. Według
świadectwa zgonu przyczyną było migotanie
komór serca wywołane działaniem prądu elektrycznego na drodze ręka - ręka. Ślady
działania prądu: różowa kreska po wewnętrznej stronie lewej dłoni i taka
sama powyżej nadgarstka prawej ręki. Czas rażenia poniżej 1sek.
W
poleceniu wykonania pracy nie zaznaczono, że na linii nn jest
podział sieci. Na słup, na którym był podział sieci wszedł poszkodowany.
Nie
spodziewał się
i nie zauważył przerwy na malutkich dwurowkowych izolatorach teletechnicznych
- ze słupa odchodziły jeszcze 3 przyłącza. Po tym wypadku Zjednoczenie
Energetyki nakazało, aby miejsce pracy na sieci niskiego napięcia
również było uziemiane obustronnie.
1979 rok - Sobota, koniec pracy. Przybyły
na posterunek energetyczny lekarz z ośrodka zdrowia prosi o podłączenie
barakowozu ambulatoryjnego.
Brygadzista (lat 24), stojąc pod betonowym słupem rozkracznym przy
ośrodku zdrowia, wysyła pomocnika do pobliskiej, niewidocznej stąd,
stacji transformatorowej
15/0,4kV z poleceniem wyłączenia obwodu i pozostania tam na miejscu
przez kilkanaście minut; sam, po zgaśnięciu światła w ośrodku zdrowia
(znak
wyłączenia napięcia?!), chce szybko podłączyć kabelek. W tym czasie
pielęgniarki, które zauważyły, że przyjechała "elektrownia", zgasiły
światło i wyszły
przyglądać się pracy. Brygadzista będąc już na słupie, po zgaśnięciu
świateł, chcąc zmienić pozycję chwycił się przewodów i został porażony
prądem elektrycznym. Na zwolnionych słupołazach zsunął się na dół
(przytomny?). Pielęgniarki, po odpięciu pasa i stwierdzeniu, że
nieprzytomny, przez
kilkanaście minut prowadziły reanimację: sztuczne oddychanie i
masaż serca. Przybyły lekarz stwierdził zgon. Według
świadectwa zgonu przyczyną
było migotanie komór serca wywołane działaniem prądu
elektrycznego. Ślady działania prądu: różowe kreski po wewnętrznej
stronie obu dłoni. Czas rażenia około 1sek.
Najprawdopodobniej przyczyną niepowodzenia
w ratowaniu był nieskuteczny pośredni masaż serca: drobna pielęgniarka
i wyjątkowo atletycznej budowy
poszkodowany (uciski były za słabe!).
Spostrzeżenia
Powyższe wypadki świadczą o tym, że elektromonterzy oswajają się z towarzyszącymi
im na co dzień zagrożeniami i nie doceniają ryzyka utraty zdrowia, a nawet
życia. Na pewno taki stan rzeczy wynika z braku wiedzy. W czasie szkoleń za
mało, albo wręcz wcale nie mówi się o zjawiskach elektrycznych w sercu i o
tym jak łatwo (96% prawdopodobieństwa) w chwili największej wrażliwości,
to jest w czasie rozkurczu komór (około 0,1 cyklu), "niewielki" impuls prądowy
może wywołać ich migotanie. Każdemu elektrykowi łatwo uzmysłowić, że prądy
rażeniowe to miliampery, a prądy czynnościowe wytwarzane w sercu, to tysiąc
razy mniejsze mikroampery i jakie mogą być skutki wpływu tych pierwszych
na drugie. Wiele tu zależy od szczęścia. Czy ono nam dopisze? -
Nie możemy być pewni. W trzech opisanych wyżej wypadkach elektromonterom tego
szczęścia zabrakło. Elektromonterzy muszą jak najwięcej wiedzieć o tym, że
przed zagrożeniami trzeba
i można chronić się skutecznie.
Uziemianie i zwieranie wykonywane według obowiązujących
przepisów nie zawsze chroni przed porażeniem
Praktyka wykazała, że zapis w obowiązujących przepisach:
"Uziemienia należy wykonać tak, aby miejsce pracy znajdowało się
w strefie ograniczonej uziemieniami; co najmniej jedno uziemienie
powinno być widoczne
z miejsca pracy" - nosi w sobie zagrożenie. Dotyczy to szczególnie
linii napowietrznych średnich napięć na słupach przewodzących (stalowych,
żelbetowych).
Uziemienie "widoczne z miejsca pracy" spowoduje wprawdzie (choć
nie zawsze!) wyłączenie linii w razie pojawienia się napięcia,
ale na pewno
nie chroni elektromontera przed porażeniem.
Do 1992 roku nikt, z
autorami referatu włącznie, nie zdawał sobie z tego sprawy. W
1992 roku na szkoleniu bhp elektromonterów linii napowietrznych,
w czasie przekonywania słuchaczy, że uziemienie miejsca pracy
zgodne z przepisami eliminuje ryzyko porażenia prądem, jeden z uczestników
szkolenia opowiedział o swoim wypadku elektrycznym na słupie
żelbetowym
prawidłowo
uziemionej linii 15kV. Dociekliwość wykładowcy zaowocowała zebraniem
informacji o kilkunastu podobnych zdarzeniach. Poniżej przedstawiamy
opisy trzech wybranych wypadków.
1977 rok - Linia napowietrzna
15kV na słupach żelbetowych wyłączona i uziemiona w punkcie zasilania,
drugi uziemiacz na trzecim
stanowisku - widoczny z miejsca pracy. Zadanie polegało na wymianie
kilku złamanych u podstawy izolatorów LSP-20. W czasie przywiązywania
przewodu
do główki nowego izolatora, z drugiej strony linii zostało podane
napięcie; osoba postronna (pegeerowski elektryk) rozbiła kłódkę
i zamknęła odłącznik
podziałowy sieci na granicy rejonów energetycznych (25 grudnia,
godz.16:28!) - elektromonter został porażony prądem elektrycznym
i doznał oparzeń
III0 lewej ręki, twarzy i ucha.
1978 rok - Odgałęzienie linii
15kV na słupach BSW odłączone i uziemione na początku, drugi uziemiacz
"widoczny" w
sąsiedztwie stanowiska pracy. Podczas przywiązywania przewodu do
izolatora LSP-20
zostaje porażonych dwóch elektromonterów. Lekkie poparzenie rąk
i pozdzierane dłonie podczas gwałtownego zjeżdżania ze słupa. Osoba
postronna wyłamała
kłódkę i zamknęła odłącznik na zasilaniu.
1986 rok - Linia 15kV, wydzielono 4 kilometrowy odcinek
pomiędzy odłącznikami, na którym jest uszkodzony izolator LSP-20.
Uziemiacz od strony zasilania na sąsiednim słupie w odległości
85m od miejsca pracy.
Zacisk uziemiający przykręcony do wypustu ze zbrojenia bednarki
w dolnej części słupa, RE = 26Ω.
Podczas wiązania dodatkowej linki obejściowej po zamocowaniu przewodu
na nowym izolatorze, elektromonter zostaje porażony prądem elektrycznym
ze skutkiem śmiertelnym. Osoba postronna wyłamała kłódkę i zamknęła
odłącznik na zasilaniu (1 maja, godz.10:42).
Spostrzeżenia
W opisanych wypadkach z 1977 i 78 roku komisje powypadkowe nie
zidentyfikowały przyczyny pojawienia się napięcia rażenia. Wypadkiem
z 1986 roku, oprócz energetyków i PIP, zajęła się również Milicja
Obywatelska (awaria w czasie obchodów pierwszomajowych). Przedstawiciel
PIP stwierdził, że muszą być jakieś nieprawidłowości w uziemianiu.
Grupa specjalistów z Okręgu Energetycznego odtworzyła podanie
napięcia i stwierdziła, że w pewnych warunkach, w miejscu pracy,
może pojawić się różnica potencjałów między przewodami i konstrukcją
stalową o wielkości około
3000V. Kompetentna instytucja wydała opinię, że sprawcą całego
nieszczęścia był brak uziemienia z drugiej strony miejsca pracy
i ewentualne niedokręcenie
któregoś zacisku w założonym uziemiaczu. Na szczęście już od 1992
roku wiadomo, że drugi uziemiacz na sąsiednim słupie lub nawet
blisko miejsca pracy przyłączony do wbitej w ziemię
sondy nie zapobiega porażeniu, a jedynie zmniejsza napięcie uziomowe.
Rysunek przedstawia rozpływ prądu zwarcia i rozkład
napięć uziomowych na linii napowietrznej SN na słupach ŻN przy obustronnie
uziemionym miejscu pracy, gdy ptak spowodował zwarcie na jednej z faz
odłącznika.
IE - prąd zwarcia
nieskompensowany (20A)
I`E - prąd zwarcia
płynący przez uziemiacz zatrzaskowy połączony ze zbrojeniem słupa
ŻN w jego górnej części;
rezystancja części podziemnej słupa R`E =100Ω (suchy piasek)
I``E - prąd zwarcia
płynący przez uziemiacz teleskopowy połączony z sondą uziemiającą
o długości 1m; rezystancja
sondy R``E =700Ω (suchy piasek)
UE - napięcie uziomowe
UT - napięcie dotykowe

UWAGI:
1. Gdyby uziemiacz zatrzaskowy połączono z sondą uziemiającą,
a nie ze słupem ŻN, napięcie dotykowe osiągnęłoby wartość około 7000V.
2. Rezystancja słupów przewodzących (stalowych,
żelbetowych), z małymi wyjątkami, wynosi 40 ÷ 120Ω. Rezystancja
sondy uziemiającej o długości
1m w tych samych warunkach jest 3 ÷ 10 razy większa; przy gruncie
skalistym lub zamarzniętym, zabezpieczenia ziemnozwarciowe mogą
w ogóle nie zadziałać. Korzystanie z sond uziemiających podczas
pracy na liniach
SN zwielokrotnia
zagrożenie porażenia prądem elektrycznym. Sondy uziemiające należy
stosować tylko na liniach na podbudowie drewnianej.
3. Napięcie dotykowe rażeniowe można ograniczyć
do kilku voltów. Uziemiacze należy zakładać na słupie, na którym
wykonywana jest praca: zacisk uziemiający uziemiacza należy przykręcić
w górnym
oczku
żerdzi ŻN lub BSW do wypustu bednarki połączonej ze zbrojeniem
słupa.
4. Przy wszystkich rodzajach zwarć płyną prądy zwarciowe uziomowe,
często o zmieniającej się wartości.
Znajomość zagrożeń i stosowanie metod skutecznego ograniczania ryzyka
zawodowego to klucz do sukcesu
Dokładna i ze znajomością rzeczy prowadzona analiza okoliczności i przyczyn
wypadków pozwala prawidłowo identyfikować zagrożenia i szacować ryzyko.
Tym samym wzbogaca wiedzę, tak niezbędną do podejmowania działań korygujących
i prewencyjnych, wyprzedzających wystąpienie nie tylko wypadków podobnych,
ale i innych.
Jak praktyka pokazuje, wypadki elektryczne nie występują podczas
wykonywania prac w technologii pod napięciem. Niemal wszystkie
wypadki miały miejsce "przy całkowicie wyłączonym napięciu". Choć
to wygląda na paradoks, ma jednak swoje psychologiczne uzasadnienie.
Postępowaniem
człowieka kieruje odpowiednio programowany mózg. Hasło: "bez
napięcia" blokuje w nim "zawór bezpieczeństwa", co w konsekwencji sprawia,
że nie dostrzega się istniejącego zagrożenia.
Należy więc każdemu elektromonterowi wprowadzić do podświadomości
informację, że
wszystkie prace są pod napięciem, różne są jedynie technologie
bezpiecznego wykonywania prac. Nie bez powodu tytuł nowej normy
PN-EN 61230 brzmi: "Prace pod napięciem.
Przenośny sprzęt do uziemiania lub uziemiania i zwierania.".
Sprzęt ten
ma chronić, gdy pojawi się napięcie rażenia. Faktem jest, że
uziemianie i zwieranie jest tylko wtedy skuteczne, gdy uziemiacze
i zwieracze spełniają
rolę połączeń wyrównawczych pomiędzy wszystkimi częściami przewodzącymi
tak, aby na stanowisku pracy nie pojawiła się niebezpieczna
w skutkach różnica potencjałów. A zatem niezbędny jest sprawny,
lekki i łatwy w
użyciu sprzęt uziemiający. Z praktyki wiadomo, że taki jest
zdecydowanie chętniej używany.
W 1991 roku opracowane zostały zasady optymalizacji w gospodarce
uziemiaczami. Z powodzeniem wdrożono je w dwóch Zakładach Energetycznych:
w Gdańsku i w Zamościu.
W 1995 roku, po krajowym spotkaniu
kierowników służb BHP, PTPiREE rozesłało je do wszystkich zakładów
energetycznych. Obecnie
w kilku spółkach dystrybucyjnych zasady te są w pełni wdrożone,
w kilkunastu częściowo,
tj. tylko w niektórych rejonach energetycznych.
Optymalizacja w gospodarowaniu sprzętem uziemiającym polega na:
- poprawnym ustaleniu warunków zwarciowych: prądy i czasy zabezpieczeń
podstawowych na wszystkich poziomach napięć NN, WN, SN i nn (bez
przewymiarowania, tak na wszelki wypadek) i dobraniu przekrojów
przewodów Lg,
- o doborze dla poszczególnych grup urządzeń: NN i WN - w zakładzie,
SN i nn - w rejonie, w miarę uniwersalnych uziemiaczy, które
na stanowisku pracy spełnią warunek:
"uziemiacz lub zwieracz
= połączenie wyrównawcze",
- o wyposażeniu zespołów pogotowia energetycznego i brygad wykonawstwa
w odpowiednie uziemiacze, tj.: dobrane do warunków zwarciowych, lekkie
i łatwe w użyciu.
Efektem takiego działania jest:
- wielokrotne zmniejszenie ilości, rodzajów i typów uziemiaczy,
- opracowanie nowych, ergonomicznych rozwiązań spełniających wymagania
skutecznego uziemiania na wszystkich stanowiskach pracy.
Znaczącym wspólnym dorobkiem inżynierów i elektromonterów było przeszło
czterokrotne zmniejszenie ciężaru uziemiaczy stosowanych na liniach
napowietrznych SN i nn czyli tam, gdzie wypadków było najwięcej.
Wysiłek podjęty
w Zakładzie
Energetycznym
Gdańsk opłacił się: jest lżej, bezpieczniej, szybciej i taniej,
a co najważniejsze - ogólna aprobata i zadowolenie elektromonterów
oraz postępowanie
potwierdzone
obserwacją i wyrażone słowami: "...nie dotknę,
jeśli nie widzę, że to co mam dotknąć jest prawidłowo uziemione!"
Droga do wyrobienia nawyku bezpiecznej
pracy, bez względu na występujące
okoliczności, wiedzie przez proces świadomego nauczania, w czasie
którego wykorzystywane są różnorodne metody aktywizujące słuchaczy.
Wówczas pracownik
nabiera wewnętrznego przekonania, że stosowanie obowiązujących
metod i zasad pracy eliminuje bądź zmniejsza ryzyko utraty zdrowia lub życia.
Bardzo
ważnym
czynnikiem motywacyjnym do bezpiecznego postępowania jest dostrzeganie
i nagradzanie wzorcowych zachowań. Nagrodą może być wyróżnienie,
pochwała, upominek, gratyfikacja
finansowa. Pozytywna motywacja do zdobywania wiedzy i nabywania
umiejętności bezpiecznego wykonywania pracy jest skutecznym środkiem utrwalania
w podświadomości pracowników pożądanych zachowań.
Na rolę podświadomości w życiu człowieka zwrócił uwagę S. Freud:
"Postępowaniem człowieka kierują nie tylko kontrolowane
impulsy, płynące ze świadomości, ale również impulsy będące wynikiem
mechanizmów wywodzących
się z głębokich warstw psychiki człowieka - jego podświadomości"
Z podziwem ogląda się, z jakim "nabożeństwem" pracują
wybitni fachowcy - montażyści krajowi i zagraniczni. Aby wychwycić
i zapobiec wszystkim pojawiającym się nieprawidłowościom, które
mogą być przyczyną niepożądanych
strat lub wypadku, takie "nabożeństwo" musi być zachowane w
czasie przygotowywania miejsca pracy, dopuszczania do pracy,
udzielania instruktażu i wykonywania
pracy - to wszystko programuje podświadomość i wyrabia nawyk
bezpiecznego postępowania.
Kształtowanie postaw bezpiecznego postępowania to zadanie niełatwe,
ale realne, żeby tylko chęci i zdrowia nie zabrakło, czego Wszystkim
Elektrykom życzą
Autorzy
Bielsko - Biała, październik 2003r.
BIBLIOGRAFIA:
1. Analiza wypadków przy pracy w spółkach dystrybucyjnych w latach 1990-1996.
Instytut Energetyki Zakład Bezpieczeństwa Pracy.
2. Analiza wypadków
przy pracy w spółkach dystrybucyjnych w 1998 roku. Instytut Energetyki
Pion Elektryczny Zakład Bezpieczeństwa Pracy w
Gliwicach. Gliwice, styczeń 1999r.
3. Analiza wypadków przy pracy w spółkach dystrybucyjnych za
2002 rok. Instytut Energetyki Pion Elektryczny Zakład Bezpieczeństwa
Pracy Gliwice.
Gliwice, maj 2003r.
4. APPENDIX (1999) Unipede Eurelektric Domain
IV Workong Group "Environmental Health and Safety" National Elektricity
Supply
Industry Accident Statistics.
5. Bezpieczeństwo pracy w energetyce.
Materiały konferencyjne, Bielsko-Biała 1996
6. Bezpieczeństwo
pracy w energetyce. Materiały konferencyjne, Bielsko-Biała 1998
7.
Bezpieczeństwo pracy w energetyce. Materiały konferencyjne, Bielsko-Biała
2000
8. Międzynarodowe wytyczne resuscytacji 2000. Polska Rada
Resuscytacji. Kraków, 2002, wydanie II.
9. Optymalizacja
rozwiązań technicznych uziemiaczy i zwieraczy przenośnych. Jan
Imieliński, Gdańsk, 1995r.
10. PN-EN-61230 (1999). Prace pod napięciem.
Przenośny sprzęt do uziemiania lub uziemiania i zwierania.
11.
PN-EN-50110-1 (2001). Eksploatacja urządzeń elektrycznych.
12.
PN-N-18100 (2000). Systemy zarządzania bezpieczeństwem i higieną
pracy.
13. Raport techniczny IEC nr 479-1. Skutki działania
prądu na ludzi i zwierzęta domowe, wyd.III
1994, PKN wyd.I 1999
14. Rewolucja w uczeniu. Gordon Dryden,
Jeannette Vos. Poznań 2000. Wyd.I.
15. Rozporządzenie Ministra
Gospodarki z dnia 17 września 1999r. w sprawie bezpieczeństwa
i higieny pracy przy urządzeniach i instalacjach
energetycznych (Dz. U.
Nr 80, poz. 912).
16. Ryzyko zawodowe
w spółkach dystrybucyjnych energii elektrycznej. Ryszard Studenski.
PTPiREE, Poznań 2001.
17. Twoje serce.
Teksaski Instytut Kardiologii. Warszawa 2000, wyd.II
18. Zarządzanie
bezpieczeństwem pracy. Ocena ryzyka zawodowego. Praca zbiorowa
pod redakcją Jerzego Karczewskiego.
FORUM MEDIA Sp. z o.o., Warszawa
2003